Ok. Jestem do niczego, ale to już mamy ustalone od dawna. Dziś przegięłam totalnie. Nawet nie będę pisać co dokładnie zjadłam bo już sama się pogubiłam, ale powiem że grill nie poszedł po mojej myśli, zdecydowanie, były i bułki z serem z grilla, i ptasie mleczko, i bułka z kremem czekoladowym.. Jutro się nie odezwę bo wychodzę na noc, może dam radę w sobotę, jak nie to niedziela na 100%. Jutro mam odpoczynek totalny od liczenia kalorii- zjem duże śniadanie, potem normalny obiad itd, może wtedy nie będę AŻ TAK podjadać. No ale i tak wiem, że nie będzie czysto i pięknie, bo będzie mini-impreza w gronie najbliższych znajomych. Ale to nic. Uznałam że jak sobie jeden dzień odpuszczę z własnej woli, to może będzie mi potem łatwiej, bo póki co trzymam się pół dnia a potem ktoś postawi na stole piwo i jedzenie i się rzucam z wyrzutami sumienia i już nawet wymioty mi przechodziły przez głowę, a tego nie chcę. I tak bym jutro jadła okropnie i tak, więc wolę się nastawić, że to moja decyzja. W niedzielę posiedzę prawdopodobnie cały dzień w domu to będzie raczej czysto i mało. Dziś tylko krótki spacer, dużo kinekta i króciutkie ćwiczenia w domu[jakieś przysiady, wymachy itd]. W niedzielę wrócę z większą motywacją i energią, zobaczycie, jesteście mi świadkami! ;) Tylko nie skreślajcie mnie, wiem jak strasznie to wygląda, a nie chcę być jedną z tych co w co drugim poście pisze że zaczyna od nowa, ale potrzebuję solidnego kopa. Wiecie co jest najśmieszniejsze? Czy raczej najżałośniejsze. Że kiedy nie chciałam się odchudzać, to nie jadłam tyle co teraz. Poważnie. Nie jadłam bułek chyba z milion lat, o kremie czekoladowym nie wspominając. Chyba faktycznie jak sobie czegoś nagle odmawiam to tym bardziej to chcę.
Ah, i założyłam instagrama- https://instagram.com/skinny.kiki/ Nie będę tam raczej wiele pisać ani wrzucać, ale co jakiś czas zajrzę. Może po jakimś czasie go usunę, nie wiem, chciałam spróbować. Więc być może jutro coś pojawi się tam, ale też wątpię. Trzymajcie się ;*

Zakazany owoc zawsze smakuje lepiej :) Postaraj się zjeść jak najmniej, nie wpychaj w siebie jedzenia, mimo imprezy. Wiem, jak to jest, gdy dookoła wszyscy się bawią i jest mnóstwo jedzenia, ale takie momenty to najlepszy (i najtrudniejszy) sprawdzian naszej siły woli.
OdpowiedzUsuńPowodzenia <3
Nie będę na siłę wpychać jak to niekiedy miewałam w zwyczaju typu: jestem pełna, mam już dosyć, ale jeszcze odrobina! Straszny nawyk. Ale zjem trochę chipów, coś z grilla itd, bez jakiś mega obżarstw i ataków, no ale pewnie do 2000 kcal dobiję. Ale to nic, spalę to seksem, kinektem i pracą! :D Chcę jakoś nastawić swój mózg na takie cheaty małe, że jak będę jeść dobrze cały tydzień to potem sobie pozwolę na piwko i trochę chipsów np raz w tygodniu. Może to mi jakoś pomoże, zobaczymy ;D. Dziękuję, Tobie też ;*
UsuńTeż miałam ten problem że jak się odchudzam to musiałam myśleć co zjeść i wszystkie moje myśli koncentrowały się na jedzeniu potem. a jak sie nie odchudzałam to zdarzało mi się zapominać o jedzeniu i mało jesć.
OdpowiedzUsuńTo co mi pomogło to planowanie przyszłego dnia wieczór wcześniej. Jak sobie mniej więcej rozplanujesz co zjesz i w jakiej ilości dzień wcześniej i idziesz spać to chyba organizm rano już jest przygotowany na to że zje to i to.
Drugie co stosuję to jak jest możliwe że coś mnie skusi z tego co na stole to parzę czerwoną herbatę (lubię pu-eh z grejpfrutem, możesz wziąć też jedną ekspresówkę czerwonej i jedną owocowej i to zalać) i jak wszyscy jedzą coś dobrego to ja siedzę razem z nimi i sączę powoli moją herbatę - która smakuje ale też pomaga organizmowi nie rzucać się na jedzenie.
Jedyne co to jak masz tyle nadprogramowych kcal to spróbuj je spalić a po weekendzie wrócisz na "mało i czysto" Tylko nie za mało. Może nie schodź poniżej 900 kcal to nie będziesz miała takich napadów?
Czy to twoje zdjęcia na istagramie ? Śliczne ! Wiem że chcesz mniej ale w tym momencie wyglądasz bardzo dobrze ;)
Co do komentarza który mi napisałaś: To chyba masz rację jak ważę się codziennie to mam jakiś obraz tego co się dzieje a raz na tydz to mógłby być gorszy dzień ale mimo wszystko staje się na wadze z nadzieją że będzie mniej i trochę szkoda jak waga stoi. Dzięki za miłe słowa ! Liczę że to taki chwilowy przestój i jak to przetrzymam to waga zacznie spadać.
Jasne, waga zależy od wielu czynników, chociażby możesz zjeść mało kcal ale dużo wagowo i to jedzenie nadal może w Tobie zalegać i tez ważyć, albo wypić więcej, albo okres Ci się może zbliżać itd, wiec wszystko się niedługo pewnie unormuje ;D.
UsuńDługi czas dawałam radę właśnie z herbatką i ewentualnie waflami ryżowymi, ale ostatnio nie potrafię i widzę chipsy to się na nie rzucam haha.
Też myślałam żeby nie schodzić poniżej jakiejś ilości kcal, ale trochę mam z tym problem, bo pomijając chipsy i piwo to jem mało kalorycznie zazwyczaj po prostu i czasami jestem już najedzona po całym dniu a kalorii jest np dopiero 700. Więc nie wiem czy to u mnie przejdzie, Ale staram się to jakoś układać tak, że jak np dziś bym miała mało kaloryczny obiad to zjem przekąskę bardziej kaloryczną[np. jogurt z musli], a jak znowu następnego dnia obiad kaloryczny, to i przekąska mniejsza, żeby to jakoś wyrównywać. No ale idzie mi póki co kiepsko. A posiłki mam właśnie zaplanowane dzień wcześniej już w większości[ewentualnie tylko np. serek wiejski zamieniam na jogurt w zależności od tego na co mam większą ochotę], ale na chipsy mam ochotę niezależnie od wszystkiego niestety. Ale Jestem pewna że małymi kroczkami dam radę, zwłaszcza, że mam Wasze wsparcie :*.
Taak, moje, dziękuję ;). Na czczo może nie jest tragicznie, ale wystarczy że wypiję kawę czy herbatę i już mam wielki brzuch, więc co dopiero po posiłku ^^. Dziękuję i powodzenia, miłego weekendu! :D
W takim razie nie wiem co powiedzieć ;) Widzę ze jesteś zaprawiona w boju. Może te ostatnie kilka błędów były potrzebne i odnajdziesz po weekendzie siłę do działania :) Trzymam kciuki! Świetnie wyglądasz przed tobą max kilka kilo więc na pewno jest Ci trudniej zrzucić wagę niż tym co mają parenaście do zrzucenia ;) Wiem że dasz radę ;) Wrzuć nowy post w wolnej chwili :)
UsuńNie mów sobie, że jesteś nikim i jesteś do niczego, bo jeszcze kiedyś w to uwierzysz. ;c <3 Jesteś piękną, silną i wartościową dziewczyną, uwierz w siebie ! <3 Porażki się zdarzają Aniołku. <3
OdpowiedzUsuńDietę prowadź po prostu z głową i ograniczaj słodkości. ;D
Wierzę, że uda Ci się osiągnąć upragniony cel.
Trzymaj się chudo i powodzenia. <3 ;*
Dziękuję <3 Przez jakiś czas już mnie nie ciągnęło do słodkości, a ostatnio jak się dobrałam do bułek z kremem to odciągnąć się mnie nie dało ;D Ale teraz wracam ze zdwojoną siłą :D
UsuńKochana trzymam cię za słowo i liczę na to, że w końcu się pozbierasz.
OdpowiedzUsuńZ tymi "zakazanymi owocami" mam identycznie! I nie potrafię sobie z tym poradzić.
Czekam na kolejny wpis i mam nadzieję, że powiesz, że idzie Ci świetnie :)
Impreza,znam ten ból (...) Każdy je, pełno jedzenia a ty masz w głowie ciągle myśli o.kaloriach.
OdpowiedzUsuńJa mam tak,że gdy w szkole zadreczam się myślami o obiedzie ze stołówki i zjem z niego np. Gryz wszystkiego z talerza to czuję sytosc.i mnie Mdli xd
Czekam,aż powiesz iż u Ciebie świetnie.
Trzymaj.się http://being-light-ana.blogspot.com/?m=1