niedziela, 12 kwietnia 2015

9. Chodząca porażka.

Boże, tak mi wstyd. Nawet nie będę podawać bilansu bo czuję się obrzydliwie. Zjadłam około 2155 kcal. I to praktycznie samych obrzydliwych rzeczy. Nie wiem dlaczego to robię. Nienawidzę swojego ciała, a jednocześnie nie potrafię przekonać samej siebie żeby nie jeść tych świństw. Nigdy nie zasłużę na miano motylka.. Przysięgam Wam, jutro będzie lepiej. Jeśli nie będę pewna, że jeśli wyjdę to nie zjem nic strasznego, to zostanę w domu. I tak nie miałam większych planów na jutro. Spaliłam mało, bo mniej niż 200 kcal spacerem, potem trochę gry na kinekcie, ale nie aż tak intensywnej. Przepraszam, że tak zawodzę.

2 komentarze:

  1. Musisz starać się bardziej. Zamiast użalać się nad sobą, wymagaj od siebie. Nie wiem, ile kalorii to dla Ciebie właściwa ilość, ale może spróbuj stopniowo ograniczać kalorie i zacznij od 1200 albo coś. I potem co jakiś czas w dół. Skoro jesteś wegetarianką, to będziesz mogła jeść sobie dużo warzyw. Mają mało kalorii, to da się nimi zapchać i nie przekroczyć chyba takiego bilansu jak 1200. Wstyd, wstyd. Chcę Cię zmotywować. Spinamy poślady, pierś do przodu i trzeba ogarnąć ten tłuszcz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój limit to 1000. Ogółem nie mam problemu z trzymaniem się go i długi czas[jeszcze przed blogiem] nie umiałam jeść tyle, jadłam dużo mniej, tylko jak już na coś mnie najdzie ochota to na chipsy np. i wtedy już wiadomo. Dlatego podwyższenie mi nic nie da, bo wtedy jadłabym pewnie 1200+chipsy haha. Im bardziej staram się unikać piwa, chipsów, to tym bardziej mnie otaczają ehh. Dziękuję ;* Damy radę ;*

    OdpowiedzUsuń