Hej :) Dziś mimo okresu na wadze 47.9kg, więc w sumie jest tak jak było[przynajmniej przed świętami]. Wgl okres- przez ostatnie 3 miesiące prawie go nie miałam, plamienie tak lekkie, że ledwo je zauważałam, a teraz znowu normalnie, w sumie może to i lepiej, bo już raz mi zaniknął kiedyś całkowicie i bałam się tego, nie planuję dzieci, trochę mnie przerażają[hej, sama mimo pełnoletności jestem jednym z nich], ale myślę, że kiedy już dojrzeję i w końcu stanę się odpowiedzialną osobą, mogłabym chcieć założyć rodzinę. Oczywiście teraz wiem że niemożliwe żeby nagle zaniknął, bo na zmianę jem mało i się obżeram, ale nie chciałabym, żeby kiedy w końcu nauczę się jeść cały czas mało, on się stracił, ale co ma być, to będzie ;).

Dziś miałam trochę mieszany dzień, bo najpierw kłótnie, potem zakupy, później na szybko musiałam coś załatwić, znowu chwila nudy dla odmiany, spacery i odpoczynek. Więc przez kłótnie z rana trochę ciągnął się za mną zły humor, czy raczej smutny, ale potem już było lepiej.
Ćwiczeń dziś było mało, bo tylko 2 minuty nożyc, ale za to na kinekcie spalone około 190-200kcal, spacerem 362kcal.
Bilans:
1. Kawa z mlekiem=55kcal
2. Ryż brązowy z marchewką i groszkiem+odrobina jogurtu i musztardy=231kcal
3. Kawa z mlekiem=55kcal
4. 2 ciasteczka Sante*=129kcal
Razem=470kcal
*Jakieś niby-zdrowe, bardzo dobre są, no i dużo zdrowsze od zwykłych ciastek, mają olej palmowy itd w sobie, no ale gdzie teraz tego nie ma.. Więc uznałam, że sobie je kupię i będę podjadać jak mnie najdzie ochota, wolę to niż czekoladę itd. :D
Dzień na plus, kolejny :D Coraz bliżej celu Kochane! :* Zaraz zerknę co u Was. Trzymajcie się Chudzinki! ;*